Wyspiarskie życie

mapa
Trasa: Krasny Las 23, 16-030 Supraśl, Polska, Podlaskie@53.20080,23.34509 - Krasny Las 23, 16-030 Supraśl, Polska, Podlaskie@53.20080,23.34509
Data: 2007-06-19 - 2007-06-24
Dystans: 2638km
Autor: radekb

To była moja pierwsza zagraniczna, kilkudniowa wyprawa i bardzo mi się spodobało. Nie wiem, czy to dla tego, że do Estonii, czy dlatego, że to była właśnie moja pierwsza większa motocyklowa wycieczka?

 

Pojechaliśmy we trójkę: Wojtek na Hondzie Deauville, Krzyś na Suzuki GSX 600F i ja na GSF 1200S. Pierwszego dnia zrobiliśmy ponad 700km. Przez Polskę i Litwę było fajnie. Potem, pod koniec dnia, na Łotwie zaczęło padać. Zrobiło się trochę nieciekawie, bo z powodu ciemności, padającego deszczu i soczewki w oku, która bardzo nieprzyjemnie załamuje światło, jechałem właściwie na oślep. Widziałem tylko czerwone światło Wojtusiowej Hondy, Krzysiowe światełko we wstecznym lusterku i oślepiające światła samochodów nadjeżdżających z przeciwka. Pomału kończyło nam się paliwo, ale doszliśmy do wniosku, ze zatankujemy już w Estonii (nie lubimy Łotwy). Na granicy niespodzianka: najbliższa stacja za 40km. Udało nam się dojechać i zalegliśmy na dłużej. Paliwo, kawa, hamburgery, fajeczka… Jako, że było już dobrze po dziesiątej wieczorem, stwierdziliśmy, że nie jedziemy do Joessu, gdzie miał być nasz pierwszy nocleg, tylko poszukamy czegoś gdzieś bliżej. Kilka kilometrów dalej Wojtek zjechał z Via Baltica, którą jechaliśmy do tej pory w coraz węższą i coraz gorszej jakości dróżkę. Po kilkuset metrach stanęliśmy na mrocznym i strasznym nieco podwórku. Najpierw wybiegł pies, a potem wyszedł starszy pan, Okazało się, że jest nocleg. Warunki wydawały nam się bajeczne, w dodatku za 10 € od osoby. Pan był tak miły, że pozwolił nam zsunąć stoliki i ławki pod wiatą i poustawiać tam motocykle. Umęczeni zasnęliśmy bardzo szybko. Dopiero nazajutrz okazało się, w jak bajkowym miejscu przyszło nam mieszkać. Dom był stary i zaniedbany, ale zaniedbany w bardzo uroczy sposób. Wszystko było autentycznie stare, zniszczone, nic niczego na siłę nie próbowało udawać. Po prostu prawdziwy stary dom. Właściciel oprowadził nas także po swoim obejściu. Okazało się, że naszym gospodarzem jest emerytowany nurek Sowietskowo Bałtijskowo Fłota, który pływał właściwie po całym świecie. Można się było z nim dogadać po rusku, niemiecku, trochę angielsku i swobodnie po portugalsku (przez rok stacjonował w Angoli). Zbiera różne rupiecie i założył swoje małe prywatne muzeum. Czego tam nie było? Było chyba wszystko: od połamanych lalek, po kolekcję łyżew, estońskie wydanie Pana Tadeusza, pepeszę i strój radzieckiego nurka głębinowego.

 

1 2 3

zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie

©2008-2012 moto-turystyka.pl         Polityka prywatności         kontakt: