Krótki wypad przez Babiogórski Park Narodowy oraz Czorsztyn i Niedzicę
Tego dnia nie mieliśmy żadnych konkretnych planów na wyjazd, a że był bardzo ciepły, słoneczny dzień, zdecydowaliśmy się pojechać na południe. Z Krakowa polecieliśmy Zakopianką, z której za Pcimiem zjechaliśmy na Łętownię i Jordanów. Droga ta okazała się wprawdzie bardzo zniszczona, ale jednocześnie zupełnie niezatłoczona. Była to miła odmiana po Zakopiance, dlatego stwierdziliśmy, że już na nią nie wracamy i ruszyliśmy dalej w stronę Babiogórskiego Parku Narodowego.
Wije się przez niego miejscami bardzo ładna, a miejscami gęsto połatana szosa, która co prawda w większości chowa się w lesie, ale czasami można też dostrzec piękne widoki. Jeżeli ktoś ma więcej czasu i czuje się na siłach, polecam zostawić motocykl na tamtejszym parkingu i wybrać się pieszo na Babią Górę. Z jej szczytu rozpościera się piękny widok, zwłaszcza na słowacką stronę. Niestety, my wybraliśmy się tylko na krótką przechadzkę, ponieważ ciężkie skóry nie są najlepszym ekwipunkiem do pieszych wycieczek. W cieniu drzew postanowiliśmy, że pojedziemy nad wodę. Padło na Czorsztyn-Niedzicę.
Do Jeziora Czorsztyńskiego podjechaliśmy od strony Niedzicy, by zwiedzić położony tam malowniczy zamek Dunajec (http://www.niedzica.com.pl/zabytki/zamek_dunajec/zamek_dunajec.htm ). Z jego znalezieniem nie było żadnego problemu, gdyż znajduje się on właściwie przy samej drodze, otoczony licznymi parkingami – oczywiście płatnymi. My jednak wcisnęliśmy się w wolną przestrzeń na poboczu drogi, obstawioną ze wszystkich stron samochodami, i poszliśmy coś przekąsić pod zamkiem. Jako iż na najbliższe zwiedzanie z przewodnikiem musielibyśmy czekać ok. 1h, stwierdziliśmy, że zamiast tego zwiedzimy pobliską warownię w Czorsztynie.
Zaparkowaliśmy na płatnym parkingu u jej podnóża i po kupieniu biletów, ruszyliśmy na zamek. Jest on bardzo ładnie zabezpieczony i przygotowany do zwiedzania. Przypadł nam bardziej do gustu niż zamek w Niedzicy, choćby dla tego, że jest zazwyczaj mniej oblegany przez turystów, więc można go pozwiedzać po swojemu i na spokojnie porobić zdjęcia. Jak właściwie każdy polski zamek, posiada on burzliwą historię. Wybudowany w XIV w., odgrywał znaczną rolę zarówno jako posterunek obronny, jak i węzeł handlowy Polski z Węgrami. Po pożarze w 1790 r. pozostaje w ruinie i dodaje uroku Jezioru Czorsztyńskiemu, będąc obowiązkowym punktem podróży każdego miłośnika zabytków.
Na powrót wybraliśmy piękną i krętą drogę przez Krościenko, Zarzecze i Mszanę Dolną. Jest ona w bardzo ładnym stanie i – jak na nasze polskie warunki – wręcz idealna do podróży motocyklowych. Alternatywną trasą może być równie ładna droga przez Kluszkowce, z której można podziwiać piękne widoki, w szczególności zachód słońca nad jeziorem.
Z przejażdżki wróciliśmy z bananem na twarzy, nie żałując ani jednego kilometra, który zrobiliśmy tego dnia.



