Zimowanie motocykla
Napisał Saffron, data publikacji: 2008-04-22 20:39
Kiedy śnieg za oknem zmusza nas do zakończenia sezonu, warto zadbać o motocykl. Sposobów na to jest wiele. Ja opiszę jeden z nich – nie wiem, czy najlepszy, ale stosuję go z powodzeniem od wielu lat.
Po pierwsze, musimy motocykl porządnie wyczyścić. Każdą jego drobną szczelinę trzeba dokładnie wypucować. Dobrze jest również nanieść niewielką warstwę wazeliny technicznej na chromy i niepolakierowane fragmenty metalu. Ja zazwyczaj myję motocykl w pierwszej kolejności, ale można to też zrobić na samym końcu, gdy już będziemy pewni, że nie pobrudzimy go w trakcie pozostałych zabiegów.
Możemy również wymienić olej – i tutaj są dwie szkoły: albo wymieniamy go przed zimą, bo przegrzany olej zawiera trochę toksycznych środków, które potrafią zrobić wżery w silniku, albo wymieniamy go na wiosnę, gdyż świeży olej ma znacznie lepsze właściwości smarujące i nie ma w nim wody, która potrafi zebrać się przez zimę.
Nie polecam natomiast zajmować się teraz układem hamulcowym, ponieważ płyn hamulcowy jest bardzo higroskopijny i zwiększa się w nim zawartość wody.
Możemy za to zdjąć łańcuch i zafundować mu kąpiel w nafcie, a następnie wysuszyć i zanurzyć na zimę w oleju. Ja osobiście nie rozbieram układu napędowego, a jedynie porządnie go czyszczę i smaruję grubą warstwą smaru do łańcucha bądź wazeliny.
Dobrze jest też wykręcić świece i wlać do cylindrów trochę oleju (ok. 1 łyżki stołowej), po czym wykonać obrót wałka – zapiąć bieg i poruszać kołem. Po tej operacji porządnie wyczyszczone świece wkręcamy z powrotem.
Bak napełniamy pod korek, a jeśli było w nim bardzo mało paliwa, należy najpierw odkręcić kranik i spuścić jego resztki wraz z rdzą i wodą, które gromadzą się na dnie.
Warto też spuścić paliwo z gaźników. Przy gaźnikach powinniśmy znaleźć odpowiednie do tego celu śrubki, a paliwo powinno wypłynąć specjalnymi rurkami, które zazwyczaj mają ujście przy wahaczu. W niektórych modelach jednak paliwo wylewa się po prostu przez małe "kraniki" przy gaźnikach.
Po tych czynnościach jeszcze raz czyścimy motocykl i smarujemy wymagające tego elementy. Następnie stawiamy go na podstawce centralnej, podkładając pod kolektory kawałek drewna, by żadna z opon nie stykała się z betonem i nie odkształcała. Czasami można również znaleźć w sklepach środki do konserwacji opon.
Pozostaje nam jeszcze kwestia akumulatora. Ja zostawiam go w motocyklu, ale podładowuję go regularnie co jakiś czas. Można go jednak również wyjąć i podpiąć do ładowarki mającej możliwość podtrzymywania i regularnego ładowania.
Tak przygotowany motocykl pozostawiamy najlepiej w ogrzewanym i pozbawionym wilgoci garażu, a sami możemy zająć się planowaniem wyjazdów na nadchodzący sezon.